Skocz do zawartości


Zdzich

Rejestracja: 25 lis 2013
Poza forum Ostatnio: wczoraj, 23:39
-----

#556923 Rockets 17/18

Napisane przez Zdzich w wczoraj, 20:12

Mi się nie podoba. Koszykówka była zupełnie inna, a ty patrzysz tylko na jedną stronę medalu.

 

Ja odbije piłeczkę w drugą stronę. Najgorsza defensywa z początku wieku w DRTG mieściła by się w TOP10 obecnej. Czołowe zespoły z TOP10 miały wskaźniki poniżej setki.

 

To nie jest lepsza ofensywa, to jest po prostu koszykówka nastawiona na showtime, tak więc porównywanie TS z tamtych lat jest po prostu totalną głupotą.

 

Talentu nie ma jakoś więcej niż niegdyś, ale jest po prostu inaczej nastawiony. Teraz jeżeli gracz z jakiejkolwiek pozycji nie trafia przyzwoicie choćby spod kosza, FT i czasem coś dorzuci z mid-range'u jak ma 2 metry luzu to nie nadaje się do gry, nawet jak jest genialnym obrońcą czy widzi więcej niż reszta. A skoro większość rzuca wybitnie, dobrze lub przyzwoicie to możliwości defensywne są zdecydowanie ograniczone.

 

Niektórym wydaje się, że defensywa jest na przeciwnej szali ofensywy. Nie. Defensywa to zawsze odpowiedź na ofensywę. A jak teraz wychodzi ekipa, gdzie na 5 graczy to 1-2 grozi trójką z piłką w ręku, a także mają siłę fizyczną, szybkość lub genialny ball handling, co pozwala im 1 na 1 minąć w zasadzie każdego, gdzie trzeci gracz rzuca wybornie za 3 i biega jak szalony po zasłonach, gdzie czwarty ma bardzo dobry mid-range, a odpuszczony na trójce też trafi, a jak złapie na pompkę rywala to minie go, gdzie piąty może i nie rzuca w ogóle, ale łapie loby na wysokości drugiego piętra i szybko biega po postawieniu zasłony; to jeżeli taka ekipa zagra w ataku w sposób właściwy dla danego momentu, czyli przyspieszy jak ma szanse na kontrę i co gorsza to kiedyś w kontrze biegło się do kosza, a teraz jak biegną choćby we dwóch to jeden od razu spieprza do rogu i rzuca rywalowi trójkę z open looka w 4 sekundzie akcji.... A w ataku pozycyjnym będą grali ciągle pick'n'rolle, ktoś zetnie pod kosz, wysoki z dobrym rzutem wyciągnie swojego centra na obwód i zostawi autostradę kolegom pod koszem... To nieważne co obrona zrobi, zawsze jest w dupie. Dlatego GSW nie przegrywa z rywalami, a przegrywa ze sobą, robiąc 20 nonszalanckich strat albo nie trafiając tego, co na ogół wpada. Obrona oczywiście prowokuje i wymusza pewne zachowania graczy ofensywnych, ale sytuacja jest jasna - jeżeli utalentowana ofensywa zrobi wszystko jak należy to obrona jest bez szans.

 

Więc jak mamy takie ofensywne maszyny jak Houston, Cleveland i GSW to nie ma co mówić, że to wesoła strzelanina. To wybitnie elitarne ofensywy, które bazują na ograniczeniu gry mało efektywnej (mid-range, post up) na rzecz szukania open looków i cutterów pod koszem albo loby do atletycznych graczy, czyli pozycji i rzutów najbardziej skutecznych. A teraz, co ciekawsze, to te kilka ekip z czołówki ligi to wybitnie elitarne ofensywy, ale reszta ligi nie jest daleko w tyle. Philla, Bucks czy Pistons to nie są elitarne ofensywy. Ale czasem takie bywają. I te ekipy to akurat przykład, ale można wpisać jakąkolwiek drużynę z tej ligi, a będzie to samo.

 

I czy to złe, że ekipy starają się wykorzystać każdą możliwość, by być bardziej efektywnym? Dlatego od graczy wymaga się rzutu, wymaga się atletyzmu i myślenia. Czas kołków, co swoimi kilogramami przeszkadzali rywalom się skończyły. I to nie jest tak, że te podkoszowe kołki nie miały talentu. Być może mieli, ale nikt nie kazał mu rzucać, latać nad obręczami i podawać. Za to znakomicie spisywali się jak wysocy wciskali im się dupskami pod kosz, a oni nie dawali się przepchnąć.

 

Poza tym niektóre wybory draftowe i znaczenie graczy dla drużyny sprzed lat znacząco różniłyby się, gdyby 20-30 lat temu koszykówka ewoluowałaby jak teraz. Przecież taki Karnowski to 30 lat temu byłby wybrany w 1 rundzie draftu - wysoki, ciężki, silny i to jeszcze z kilkoma przyzwoitymi manewrami podkoszowymi, choćby półhaki, nie najgorsza praca nóg, niezły BBIQ. Teraz nawet w SL ciężko o miejsce dla niego, bo przy całej masie szybkich graczy to on nie zdąży się obrócić, a guard rywali już kończy lay up. Czy to znaczy, że Karnowski talentu nie ma? Albo Okafor? Mają i to sporo, ale są bardzo mało efektywni, więc tacy gracze są wypchnięci na margines ligi, na rzecz bardziej efektywnych graczy. To nie znaczy, że talentu jest więcej/mniej albo że to wesoła strzelanina - to obecnie najskuteczniejszy sposób na to, by coś osiągnąć - w świetle obecnych przepisów, mody i sposobu gry rywali.




#555831 Warriors 17/18 - będzie repeat?

Napisane przez Zdzich w 09 grudzień 2017 - 21:00

 

I właśnie takie mecze pokazują morderczy potencjał tej ekipy. Curry wypadł to Durant rzuca i rozgrywa wraz z Draymondem, a obrona wchodzi na jeszcze wyższy poziom - byleby zakryć braki... Szkoda, że Durant rzadko gra tak jak w ostatnich dwóch meczach czy w finałach. Wtedy patrzenie na niego jest porównywalne z obserwowaniem gry LeBrona. Ale po co ma to robić przez 80% meczów skoro ma Klaya i Stepha? To dobrze dla niego, ale trochę szkoda, że tak rzadko widzimy go w beast mode...




#555408 Cleveland Cavaliers 2017/18 w oparach absurdu

Napisane przez Zdzich w 07 grudzień 2017 - 16:58

A Rycerz to chodzi już chociaż?

 

Tak, ale tylko do bankomatu po tłustą wypłatę.




#554557 Los Angeles Clippers 17/18

Napisane przez Zdzich w 03 grudzień 2017 - 16:19

I tak wszyscy fani Clippers mają pretensję do Doca ,że nie próbował zatrzymać zatrzymać Paula tylko pozwolił mu od tak odejść.

 

No tak! Przecież mógł się zabarykadować z nim w jego własnym domu...




#553425 Los Angeles Lakers 2017/18

Napisane przez Zdzich w 28 listopad 2017 - 22:07

Pewnie, że wzmocnienia są potrzebne. Ale najważniejsze dla tej organizacji to to, by robione było to z głową, czyli cierpliwe dokooptowywanie nowych, wartościowych graczy. Jak Lakers będą co dwa lata wymieniać pierwszą piątkę, to sory, ale jak Ci ludzie mają się zgrać?

 

Co roku ekipy NBA wymieniają nieraz nawet połowę składu co sezon, dodają rookasów, wymieniają gwiazdy i rolesów i jakoś funkcjonują na dobrym poziomie. Zgranie jest przereklamowane.. Jakieś znaczenie ma, ale nie na tyle wielkie, by twierdzić, że ekipa, która normalnie ma problem z 35 W, nagle miałaby wskoczyć do czuba ligi..




#552620 NBA Draft 2018

Napisane przez Zdzich w 26 listopad 2017 - 09:53

czegos takiego jeszcze nie widzialem. Alabama gra 3 zawodnikami, a ponad 10 min do konca.

https://www.facebook...80207395499352/

 

Przepisy durne. Ale trener Minnesoty jeszcze durniejszy... Przewagę 5 na 3 i jeszcze to wypuścić prawie... Gra rywala opiera się na jednym zawodniku, pozostała dwójka tylko czasem coś indywidualnie coś zagra, a on zamiast męczyć go jednym obrońcą na całym parkiecie to podwaja go od połowy... Podstawy szwankują - jak gość dobrze operuje piłką i ma kontrolę nad nią i swoim ciałem (a Sexton to zdecydowanie ma) to dawanie mu dwóch obrońców to zachęta dla niego. Swoją szybkością i ball handlingiem sprawiał, że to rywale się we dwóch gubili i sobie przeszkadzali. A w ofensywie to już w ogóle dramat... Dalekie dwójki i cegły za 3... Wystarczyło tylko na szczycie trójki ustawić kogoś, kto przepychałby Sextona w trumnę i mecz wygrany bez problemu... Nie dość, że by wykończył najlepszego gracza kondycyjnie, zmuszając do przepychania się na post upie to jeszcze zamiast ceglić to wszystko szłoby pod kosz i pewne punkty w zasadzie w każdej akcji. A już szczytem wszystkiego to stoją w 4 na obwodzie, trójka z Alabamy kuli się co najwyżej 2 metry od kosza, a oni zostawiają jednego na ofensywną zbiórkę... Zamiast zagęścić pod koszem to stoją jak debile na obwodzie i rzucają, choć nic im nie siedzi... A trener bierze czas i robią dalej to samo...

 

Ja wiem, że 3>2 i że teraz każdy powinien choć przyzwoicie rzucać, ale jak patrzę na obecną modę to niektórym rzut wyłączył myślenie na parkiecie i nie tyczy się to tylko NCAA, ale też NBA. Jakkolwiek to zabrzmi to za wyjątkiem sytuacji wyjątkowych (czyli np. mało czasu i 3 punkty w plecy) to powinno się dążyć do zdobywania punktów najprostszym sposobem, a nie tylko kanonadą z dystansu. Jeżeli nie jesteś elitarnym strzelcem (a takich jest kilkunastu, może kilkudziesięciu) to tym bardziej.

 

I coś co mnie śmieszy, bo gracze nie rozumieją jednej sprawy - młodym graczom się mówi - masz miejsce to rzucasz... Błąd! Masz miejsce, a koledzy mają sytuację o wiele gorszą i nie da się jej poprawić jednym - dwoma podaniami to rzucasz... Ale jak masz miejsce na obwodzie, a pod koszem stoi jak kołek Twój center bez obstawy to podaj mu do jasnej cholery, a nie rzucasz za 3. Gracze patrzą tylko na to, że ma odrobinę wolnej przestrzeni i już rzut, bo tak mu powtarzają.. A żeby pomyśleć? A to już dla niektórych za trudne, a tego nigdy od niego nie wymagano..




#550963 Los Angeles Lakers 2017/18

Napisane przez Zdzich w 19 listopad 2017 - 23:51

 Szkoda mi tego chłopaka. Naprawdę. Jak widać każdy Jego ruch, każde Jego zachowanie jest skrzętnie wychwytywane i analizowane.
To już się ociera o prześladowanie.

 

No sorry, ale w tej sytuacji to tylko pretensje może mieć do siebie.. Jego kolega przepycha się z rywalem, na środku boiska, reszta jego kolegów rusza na "ratunek", a ten patrzy na to, co się dzieje i odwraca się plecami do kolegów. Bardzo żałosne zachowanie. Niezależnie czy gość nazywałby się Ball, Gortat czy James. Nie odwracasz się plecami do kolegów i odchodzisz jak coś się dzieje. Nigdy! Nikt nie każe mu się przepychać, bić czy wchodzić w dyskusje, ale tak lekceważąco się zachować wobec kumpli z drużyny? Takie coś atmosferę w szatni może zniszczyć na równi z nagrywaniem kumpli i publikacją tego w sieci.




#550879 Philadelphia 76ers 2017/2018 Hinkie died for our sins

Napisane przez Zdzich w 19 listopad 2017 - 19:10

Covington albo ma słabego agenta, albo kocha klub i kibiców, i nie zależy mu na kasie, albo coś z nim jest nie tak(problemy zdrowotne, burzliwy charakter) skoro dał taką zniżkę 76ers.

 

Gościu dostał się do NBA po cichu - nie wybrany w drafcie, odstrzelony do D-League i wykopany z Houston, a w Philly znalazł przystań, bo zbierali wtedy wszelkie odpadki tej ligi. Ciężko harował, by wywalczyć sobie miejsce w rosterze tej ekipy, ale i tak przez ostatnie lata mówiono o nim jako kimś mało potrzebnym w kontekście przyszłości. Ekipa dalej tankowała, a ten dalej się rozwijał i był coraz lepszy. I często był jedynym pozytywem tej ekipy, ale i tak pozostawał w cieniu młodszych i zdolniejszych.

 

Covington praktycznie całą karierę w NBA zna z gry w Philly, gdzie widział i widzi naprawdę wiele - wielkie talenty, gigantyczny potencjał, ale też masę przegranych, a także fakt jak kontuzje niszczą zawodników i ich rozwój. Sam ma 27 lat i choć z każdym sezonem jest coraz lepszy to wie, że gwiazdą tej ligi nie będzie. Pojawia się szansa zostać w środowisku, które zna i które zaproponowało mu kontrakt zaraz po Embiidzie, więc w końcu dostał zapewnienie, że ma być jedną z podstaw ekipy, która mierzy coraz wyżej. Ma pewne miejsce w tej ekipie, ale liderem nie będzie i nie byłby nigdzie. To raczej 3-4 opcja i kozacki obwodowy obrońca. Pojawia się opcja pewnej kasy i miejsca na 4 lata.. A co jak przytrafiłaby się kontuzja? Żeby dostać maksa mimo kontuzji to trzeba mieć gwiazdorskie nazwisko albo gigantyczny potencjał, a Covington nie ma ani jednego ani drugiego. A sam rynek dosyć się uspokoił i za 3-4 opcję nikt nie będzie płacił więcej niż około 16-18 mln. Więc szanse na gigantyczny zysk nie było.. Być może urwałby ze 2-3 mln więcej, a ryzyko utraty o wiele większej kasy jest całkiem spore. Tym bardziej, że teraz zarabiał około melona rocznie.. Przeskok i tak spory. Więc może nie chodzić wcale o słabego agenta ani miłość wobec Philly, a po prostu o najrozsądniejszy wybór i stabilizację w życiu sportowym, a może i prywatnym.




#549480 Boston Celtics - 17/18, czyli Rozkrok Danny'ego

Napisane przez Zdzich w 13 listopad 2017 - 18:56

Rozier to słaby gracz, Brown i Tatum dołują, Smart nie ma BBIQ, Horford jest stary, Irving cegli, a Baynes to drewniak... To mniej więcej opinie o graczach najlepszej drużyny w lidze obecnie jeśli chodzi o bilans...

 

Wymieniono prawie cały skład, Hayward poleciał na cały sezon, a ta drużyna ciągle gra bardzo dobrze. Podsumujmy trochę:

 

- Brown i Rozier, którzy są krytykowani.. Dwaj gówniarze, którzy rok temu wyglądali jak gracze z G-League i których już skreślano, teraz stanowią bardzo pewne punkty swojej drużyny i często przejmują mecze lub ich poszczególne fragmenty i to po obu stronach parkietu

- Tatum, czyli rookas, który po kilkunastu meczach jest zajebiście dodatni po obu stronach parkietu, co dla rookasa jest rzadkością. Ma jaja, ciężko pracuje. A że robi błędy w końcówkach? A kto ich nie robi? Kwestia doświadczenia

- Smart, czyli gość, który jak skupia się na koszykówce i tylko na koszykówce na parkiecie to jest genialnym bulterierem w obronie i który (o dziwo) wprowadza pewną formę kreacji i spokoju na parkiecie w ofensywie. Rzutowo jest fatalny, ale miewa przebłyski, niech tylko ustabilizuje się na solidnym poziomie

- Irving, który może rzutowo bywa nierówny, ale widać, że lata pod skrzydłem LeBrona go dużo nauczyły. Może nie koszykarsko, ale mentalnie dorósł i przewodzi tej bandzie gówniarzy

- Horford, czyli ten kurduplowaty (jak na centra) starzec jest jednym z czołowych centrów ligi, a przy dobrej formie Baynesa może w końcu pograć na czwórce i jest po prostu w bardzo dobrej formie.

- Baynes, czyli drewno, które daje twardość i walkę pod tablicami na kilkanaście minut, a także swoje dołoży w obronie i ataku

- Theis - nie wiem skąd go Celtowie wytrzasnęli, ale już go lubię, bo stara się, a do tego myśli

 

Oczywiście, że nie wszystko jest różowo i pięknie. Ale jak na taką rewolucję i odmłodzenie składu to Celtowie mieli się bić o wysokie miejsca za jakieś 2 lata, a tutaj Stevens znowu poukładał klocki genialnie i znowu Celtowie zaskakują. Więc narzekanie - ok. Ale bez przesady. Jest zdecydowanie ponad oczekiwania. Zwłaszcza, że niektórzy bali się o PO po kontuzji Haywarda, a tutaj Celtowie są daleko przed głównymi rywalami i mogą spokojnie wywalczyć HCA. A to wszystko jeszcze z przerwami Horforda i Irvinga! Ja jestem pod wrażeniem. Nawet tych słabszych graczy, czy lekko dołujących (jak Smart).




#549230 New York Knicks 2017/2018

Napisane przez Zdzich w 12 listopad 2017 - 13:12

I teraz pomyślmy: Tim Hardaway Jr miałby już ręce odcięte do samych łokci za te z dupy odpalane trójki.

 

Znając THJ to nawet tymi kikutami by napieprzał trójki...




#549164 Los Angeles Lakers 2017/18

Napisane przez Zdzich w 11 listopad 2017 - 23:56

Idealnym podsumowanie LiAngelo to jego statystyki z college'u:

0 points

0 rebounds

0 turnovers

0 assists

0 blocks

1 steal




#549051 Boston Celtics - 17/18, czyli Rozkrok Danny'ego

Napisane przez Zdzich w 11 listopad 2017 - 12:34

Posty Shadowy86 to jeden z większych raków na tym forum. 

 

Tacobell też ;)




#547798 Random shit 2017/18

Napisane przez Zdzich w 06 listopad 2017 - 22:24

Życzę Ci więc, żeby żaden z Twoich bliskich czy znajomych nie popadł w uzależnienie, bo z Twoim podejściem to faktycznie nie będzie mógł liczyć na żadne wsparcie.

 

Ale generalnie Twój poziom wypowiedzi trochę zakrawa na pudelkową sekcję komentów i jechanie po znanych ludziach, o  których nie masz zielonego pojęcia. No ale w końcu jesteś mistrzem forumowej etykiety i chamstwa nie zniesiesz, nie?  

 

Ktoś mi bliski popadł w uzależnienie i wiedz, że klepanie po plecach, wsparcie i współczucie to najgorsze, co takiej osobie można dać. Taka osoba musi upaść na dno i albo się podniesie albo się zabije. Nie ma innych możliwości. Skoro Odom postanowił się zachlać i zaćpać to mam mu współczuć? Skoro bycie ojcem nie jest dla niego motywacją, by walczyć o życie to naprawdę - taka osoba współczucia u mnie nie znajdzie i jest słaba. Nie ma tutaj jechania po nim. Prosta piłka. Każdy ma swoje problemy w życiu. Jak ktoś wybiera je zaćpać i zachlać to jest po prostu słaby.

 

I ostatnio mówiłeś o poprawności politycznej, a teraz sam ją uprawiasz, byle się do mnie doczepić. Ale gratuluję. To Twoje największe osiągnięcie mistrzu ;)




#547788 Random shit 2017/18

Napisane przez Zdzich w 06 listopad 2017 - 22:01

A co Ty w ogóle o nim wiesz, jego życiu i tym co przeszedł? To prawda, że ostre imprezowanie po tym jak się przedawkowało i było w śpiączce to pewnie słaby pomysł, ale gadanie, że "ktoś jest słaby to trzeba go skreślić", wieje jakimś adolfem, może trochę wiecej empatii i zrozumienia, a nie osądzanie po minutowym filmiku, z którego nic nie wynika.

 

Co wiem o jego życiu? Wystarczająco, by wiedzieć, że jest słabym. Jak każdy ćpun. A empatii dla idioty wiecznie mieć nie można. Skoro wszyscy mu współczuli jak prawie zaćpał się na śmierć, a teraz znowu odcina go do nieprzytomności to empatii dla idiotycznych zachowań po raz drugi nie mam.




#547570 Kto pobije Jabbara?

Napisane przez Zdzich w 06 listopad 2017 - 07:07

217 meczów w PO. Jak będzie w finale w tym roku to będą prawie 3 pełne sezony.

 

Tylko on w RS gra po około 75 spotkań, więc już ma prawie dodatkowe 3 sezony. A dodając o wiele bardziej intensywną grę w PO, a także zwiększoną ilość minut w play offach to już spokojnie około 4 sezonów można mu dodać. Oczywiście - innym graczom też można (choć siłą rzeczy będzie tego mniej). Ale chodzi o fakt, że żaden gracz w historii nie miał tak intensywnych PO, gdzie corocznie musi grać na maksa, a i w RS musi dawać blisko 100%, by ta drużyna nie przegrywała. Wysiłek LBJ jest nie tyle niespotykany, co wręcz niemożliwy. Niemożliwy dla wszystkich z wyjątkiem niego.