Skocz do zawartości


Zdzich

Rejestracja: 25 lis 2013
Poza forum Ostatnio: wczoraj, 10:12
-----

#624137 Los Angeles Lakers 2018/19

Napisane przez Zdzich w 16 październik 2018 - 04:43

Lepiej niech siedzi na dupie żeby kontuzji nie złapał.

 

Jak Drake dozna kontuzji to może w końcu sam coś napisze... Swoją drogą to ciekawe czy LeBron też jest jego ghostwriterem? #sezon_ogorkowy #hashtagi_z_dupy #tematy_z_dupy #dodaj_cos_sam




#624136 Chicago Bulls 2018/19 - Czas Freda

Napisane przez Zdzich w 16 październik 2018 - 04:37

Tylko Parker coś już płakać zaczyna (casus Melo), że nie chce z ławki. Jeszcze wyjdzie z niego cancer i sezon Byków zakończy się chemioterapią już w lutym. Typ umiejętności ma, ale podejście jakieś niezdrowe. Good luck.

 

Bo przez to, że przez większość kariery był kontuzjowany to miał taryfę ulgową. Jak już grał to był traktowany jako młody grajek zaraz po drafcie albo dochodził do formy po kolejnych rekonwalescencjach. Gość po prostu za mało grał, by przekonał się, że jest beznadziejny i ciągle żyje wspomnieniami o drafcie i krótkich przebłyskach. A słabą formę i fatalną grę każdy rozgrzeszał wiekiem i kontuzjami, a nie brakiem rozwoju.




#622932 NBA Draft 2019

Napisane przez Zdzich w 09 październik 2018 - 19:58

Zion jest klasę lepszym atletą (ile mu zmierzyli, 45'' vertical przy 280 funtach?

 

I to kolejne "żółte światło" w ocenie tego grajka. Przy jego wzroście i bazowaniu na warunkach fizycznych, obciążanie stawów taką wagą to gigantyczne ryzyko całej masy różnych urazów. I zanim ktoś przytoczy argument LeBrona to kilka "ale". Po pierwsze to nie wchodził do ligi z taką masą. Z okresu dojrzewania do dorosłości wkroczył z o wiele niższą masą - ważył w okolicach draftu około 240 funtów. Dopiero wraz z dorosłością nabierał mięśni, przystosowywał stawy i cały organizm do tego. Williamson za to już teraz waży więcej niż LeBron kiedykolwiek, będąc przy tym niższym i to wszystko w wieku nastoletnim. Poza tym LeBron to największy sportowy profesjonalista jakiego ta liga widziała. Czy ktoś jest w stanie to powtórzyć z takim samym powodzeniem? Mam poważne wątpliwości.

 

Nie sądzę by był bustem, bo jeżeli będzie w pełni sił zdrowotnych to nie ma praktycznie mowy, by nie był kimś co najmniej przyzwoitym. Ale też w październiku wstrzymuję się od ocen w stylu "to najlepszy prospekt od czasu X". Tym bardziej, że niecały rok temu gościem w NCAA z elitarnym skillem był choćby Trae Young, który rzutowo wyglądał "prawie jak Curry". Były pewne "ale" chociażby odnośnie wzrostu czy szybkości, ale przy takim talencie rzutowym to mało kto zaprzątał sobie tym głowę. A teraz ten "prawie Curry" to bardziej wygląda jak Stauskas i póki co zalicza twarde lądowanie w lidze. Więc to, że ktoś wygląda jak ktoś i ma jakiegoś skilla to dla mnie za mało, by oceniać go jako następnego superstara, Tym bardziej, że wiele draftów w ostatnich latach hype'owano bardzo na początku sezonu NCAA, a im bliżej draftu tym bardziej oceny się normowały, a już po drafcie i kilku tygodniach gry często narzekano na poziom rookasów. Prawdziwa weryfikacja nastąpi za kilka lat, ale ta pierwsza poważna (przynajmniej dla mnie) to dopiero za kilka miesięcy.




#622567 I'ts TIME! czyli UFC i ogólnie mma

Napisane przez Zdzich w 07 październik 2018 - 13:40

Dla mnie sprawa jest jasna. Jak ekipa Conora zaatakowała autobus, jak McGregor obrażał Khabiba, jak szukali spięcia do Ruska to wtedy przymykano oko. Tym bardziej, że Khabib zawsze był tym spokojnym. I się nagle okazuje, że White tak rozpuścił McGregora i jego świtę, że w końcu rozjuszyli spokojnego człowieka. Najpierw zdemolował w ringu bezapelacyjnie Irlandczyka, a potem sam się rzucił na jego świtę. Ma jaja i nie pęka. I nie ucieka jak Conor z Barclays w czarnym samochodzie z piskiem opon. No po prostu dziwi mnie nagonka na Khabiba, że on jest taki zły, jak to #TeamConor do tego doprowadził atakami, zaczepianiem i szeroko rozumianym wożeniem się.

 

Sama walka bez historii. Pierwsza to dominacja Khabiba i podmęczanie Conora. Druga to gigantyczny gwałt i McGregor ledwo co to przetrwał. W trzeciej Khabib próbował upokorzyć McGregora w jego domenie. Nie udało się upokorzenie, ale jak na to, że to domena McGregora, a jego nie to i tak było nieźle. Minimalnie runda dla McGregora. A czwarta to powtórka z dwóch pierwszych. Powoli szukał dojścia do gilotyn lub do duszenia. Zero nerwowych ruchów. Jak nie było możliwości pójścia po poddanie to go opierał na klatce, swoim ciężarem męczył go i uniemożliwiał złapanie oddechu. I sekunda po sekundzie coraz bardziej grillował Conora. A jak potem go obalił na bok, lecz nie było możliwości założenia dźwigni to przeszedł na plecy Irlandczyka i go wykończył. Wzorcowa walka jak zamęczać rywala i cierpliwie go niszczyć.

 

Widziałem jeszcze walkę Reyesa. Gościu ma talent. Szybki niesłychanie i Saint Preux nie był w stanie mu ani przez chwilę zagrozić. Za to najlepsza walka wieczoru, a może i roku to następna. Ferguson to będzie godny rywal dla Khabiba. Ciągle w ruchu, ciągle atakuje, ma mnogość ciosów, umie się wykaraskać z każdej podbramkowej sytuacji. Pettis przegrywał po dwóch rundach i połamał łapę, ale szkoda że trzeciej rundy nie było. To taka walka, gdzie nawet jakby zostało 10 sekund i ktoś kogoś okładał to nie byłbym pewny, czy ten drugi jeszcze nie wygra. Jedną spektakularną obrotówką, kopniakiem stojąc na rękach, łokciem przebijającym gardę, czy wyskokiem po odbiciu się od ściany klatki, co Ferguson robił kilka razy znakomicie. Pettis chciał bójki, Ferguson jest dobry w bójce, więc wyszła spektakularna walka. I jeszcze te uśmiechy do siebie w trakcie walki. Coś na zasadzie - przywaliliśmy sobie po kilka razy, ale żaden strach, żaden ból, uśmiechamy się do siebie, bo nie zrobiło to na nas wrażenia, a jeszcze pod tym uśmiechem kryło się coś w rodzaju "zaraz Ci pokażę coś jeszcze lepszego". No miodnie po prostu! Pettis przegrał po raz kolejny, ale dał kozacką walkę. A Ferguson to z Khabibem może stworzyć coś niesamowitego. Tylko już się nie mijają po raz n-ty i w końcu się ze sobą zmierzą!




#621746 Minnesota Timberwolves 2018/2019 Czy Tom wykorzysta potencjał i zrobi z KAT-a...

Napisane przez Zdzich w 02 październik 2018 - 05:08

Hmm... Nie wiem czy na ocenę "słabości" Wschodu nie ma wpływu GSW. I żeby nie było - Zachodu też. Bo gdyby wyjąć z ligi Goldeny to na Zachodzie widzielibyśmy faworyta w postaci Houston i fajną grupę, która tylko czekałaby na potknięcia - Utah, OKC, może Denver, może LAL, może Pelikany. Za to Wschód to byłaby walka nie tyle o "sweep w finałach", a realnie o szansę na pierścionki i tutaj byliby Celtowie, Phila, Toronto, może Indiana, może Bucks, może Wizards... Widać, że jest z co najmniej 6-8 zespołów, które mogłyby zrobić "coś". A dodając do tego fakt, że GSW paraliżuje ruchy to już w ogóle. A w jaki paraliżuje? No Phila czy Celtowie nie wystrzelają się z assetów, by w finale przegrać 4-2, zamiast 4-0 i wolą dominację GSW przeczekać. Więc przez ostatnie lata broniłem decyzji Duranta i nadal będę bronił jego punktu widzenia, tak ta decyzja związała ręce 29 zespołom. A co gorsza to nawet większości allstarom także... A czemu? Kiedyś wystarczyło zebranie 2 all starów, trzeciego "od biedy" oraz kilku fajnych rolesów i to dawało realną szansę na pierścionki. Teraz ekipa złożona z superstara, allstara, gracza z grą na poziomie TOP5 DPOTY, kilku bardzo solidnych i rzetelnych 3&D, a i tak o ogranie Goldenów ciężko. W "normalnych" okolicznościach to ekipy takie jak Phila (Embiid i Simmons), Boston (cała masa potencjału biegająca w obu piątkach), OKC (RW i PG), Minnesota (Butler i Towns), Toronto (Lowry i Kawhi), nie mówiąc już o Rakietach to one wszystkie miałyby szanse na coś realnego. A skoro nie ma szans na wynik to tak graczom zależy, by wymienić ich zamiast szukać na FA. I tak sobie myślę, że Butler chyba wyczuł, że nikt nie bierze go pod uwagę jako opcję na liderowanie w contenderze, dlatego tak chętnie poszedłby do Heat czy innego "przeciętniaka", bo tam supermaxa dostanie, samą ekipę poprawi o kilka zwycięstw i odpadnie "spektakularnie" w I rundzie PO, ewentualnie II. I nie zdziwi mnie jak to jest powód czemu się to wszystko przedłuża. Minnesota wie, że ma go w garści, bo jak chce supermaksa od kogoś, to muszą go tam wymienić. A jak jakaś ekipa już chce Butlera to Wilki mogą stawiać wysokie żądania. I nie dziwię im się, bo lepiej stracić go za darmo niż nabrać szrotu za niego. Ich sytuacja mimo zachowań Butlera to zła nie jest. Townsa przedłużyli, Wiggins też jest na lata - można coś z tego sklecić. A biorąc pod uwagę, że Heat chce Butlera to mają mało czasu i jeszcze mniej możliwości. Z FA go nie podpiszą i to jest ich jedyna szansa na gracza takiego kalibru. Więc na musiku to bardziej niż Wilki to są Heat i sam Butler. Dlatego jak czytam, by wymieniać Butlera za co tylko się da... Serio, wolę mieć obecny skład minus Butler niż obecny skład minus Butler, jakiś biedny pick około #20 i szrot typu Waiters, który zarabia krocie za bycie wkładem do koszulki. I to wkładem z gigantyczną nadwagą. Nie ma sytuacji, gdzie można wyeksponować Waitersa albo zrobić z niego pożytecznego gracza. Z takim Diengiem czy Wigginsem jest ciężko, ale ogarniętemu trenerowi może się to udać. Więc pewnie Butler do Miami w końcu nie zawita, bo Heat nie mają żadnego wartościowego assetu dla Wilków.




#620414 Utah Jazz 2018/19

Napisane przez Zdzich w 25 wrzesień 2018 - 14:34

Utah nie chce uderzać po Butlera?

 

Burks plus Ingles plus 1st rounder  za Jimmiego 

 

Burks + śmierdzące skarpetki Inglesa + pół Favorsa + 1st rounder w kolejce do kibla, a to i tak może za dużo za zblazowanego Butlera, tworzącego problemy i oczekujący supermaxa.




#620259 Minnesota Timberwolves 2018/2019 Czy Tom wykorzysta potencjał i zrobi z KAT-a...

Napisane przez Zdzich w 24 wrzesień 2018 - 16:40

Ps. Ja bym chętnie widział wymianę z CHA, najlepiej paczka po obu stronach. W jedną bym spakował Teague, Butlera i Gibsona, a z drugiej Kembe, Batuma i jakiś extras.

 

Charlotte jest w dupie jak cholera i mają się pozbyć 3 lat Batuma na 2 lata Teague'a i maxa dla Butlera? To lepiej zostać z tym co mają teraz.




#619892 Boks

Napisane przez Zdzich w 22 wrzesień 2018 - 23:57

Powietkin był dobry, ale AJ to potężny tur, na którego ciężko znaleźć mocnego. Wilder ma silniejszy pojedynczy cios, technicznie może i jest lepszy, ale Joshua ma tak niesłychaną zdolność do adaptacji, zmian stylu i do takich kombinacji, że głowa mała. Po 6 rundach jak dla mnie było 57:57. Ale oprócz kilku ciosów Powietkina i nokautu AJ-a to była mizeria.

 

Ale i tak lepsze, co zobaczyłem potem w TVP Sport. Walka jakiegoś Polaka, a ten po pierwsze to śmieszne dziary na rękach (rzygam już tym), po drugie na plecach "KRASBUD STYROPIAN" ale i tak najlepsze na klacie - SKLEJKA TRADE. No ja pierdzielę... Oni za dobrą kasę to by dali sobie napisać na klacie - "lubię w dupę i zapraszam chętnych".




#618254 Airball.pl

Napisane przez Zdzich w 16 wrzesień 2018 - 19:43

Lubicie być złośliwymi. Spoko! Ja też lubię - robicie straszny syf, zmieniacie zdania, koncepcje i pomysły jak kobieta... co okres. A te podcasty to jakby dwóch pijanych żuli wyzywających się, zacząć nagrywać i wpuszczać w neta. Fajnie, że daje Wam to frajdę. Dla mnie to byłoby wstyd iść z czymś takim do ludzi, ale jak tam wolicie.

 

Rad nie daję, bo jedyna słuszna to zwinąć straganik i przestać ujadać, a tego zrobić nie chcecie, więc powodzenia w byciu... tym jacy jesteście.




#608684 Houston Rockets 18/19 - co wy żeście najlepszego zrobili?!

Napisane przez Zdzich w 24 lipiec 2018 - 15:54

Low risk - high reward.

 

Właśnie odwrotnie... High risk - low reward... Ryzyko, że znowu będzie stopował ruch piłki, wymuszał posiadania i kpił z ludzi chcących go na ławce. A low reward, bo co on da Rakietom, czego nie da im... jakikolwiek inny shooter? Ba - ich gracze na ogół rzucają o wiele lepiej za 3 od Melona... Krytykowany jest Ryan Anderson, a nawet on jest bardziej przydatny, bo lepiej rzuca za 3 i ma mniejsze ego. Serio - lepiej nie mieć niż mieć, bo on nic nowego nie da pozytywnego, a tylko spieprzyć może to co jeszcze jest dobre.




#608228 Lojalność w NBA

Napisane przez Zdzich w 22 lipiec 2018 - 08:19

Możesz pisać do woli jak jest traktowany przez Heat, ale jego znaczenie koszykarskie i impact mówią jasno - to nadal tylko i wyłącznie roles. Może i mentor, fajny grajek, ale koszykarsko żadna gwiazda ani nawet pół.




#608135 Lojalność w NBA

Napisane przez Zdzich w 21 lipiec 2018 - 15:39

Relacja Haslem - heat to jedna z niewielu w lidze gdzie slowo lojalność kest adekwatne

 

Lojalność..... albo wygoda. Dla obu stron. Haslem lubi Florydę, lubi Heat i jest bardzo szanowany przez ludzi wokół Heat. Więc on miał wszelkie powody, by chcieć zostać w zespole. I przez lata dawał naprawdę dobry wkład w ekipę. Nigdy nic chyba nie odwalił, a przynajmniej nic mi do głowy nie przychodzi. Spokojny, profesjonalny, skupiony na grze i zespole. A dodatkowo nie brał nigdy wielkiej kasy, a gdzie indziej mógłby dostać więcej niż to co Heat mu dawali. Dlatego jak grał na niskich kontraktach to był steal, bo dawał naprawdę twardość, zbiórki i półdystans. Jak dopadł go wiek i kontuzje to poziom obniżył, ale za to nadal był w stanie dawać coś ekipie na parkiecie (w bardzo ograniczonych minutach i możliwościach), a dodatkowo za niewielkie pieniądze był mentorem w szatni i miał olbrzymi szacunek zarówno pracowników Heat, jak i koszykarzy (też młodszych) to zostawał jako jedna z ikon tej ekipy. Dla obu stron idealna symbioza. Po prostu łatwo jest o lojalność jak wszystko się pięknie układa, obie strony znają swoje miejsca i żadna nie przekracza Rubikonu. Łatwo o trzymanie Haslema na ławce jak płaci mu się 4 miliony, a nie 15. Łatwo go trzymać jak pracuje z młodymi, a nie podaje im numer do swojego dilera. Łatwo go trzymać jak jest profesjonalistą, spokojnym, stonowanym i zawsze w wypowiedziach wyraża się z szacunkiem do klubu, trenera, kolegów. Haslem swoją postawą zasłużył sobie na bardzo duży szacunek i uznanie, a że pieniędzy nigdy dużo nie brał, to tym bardziej warto go trzymać. Choćby po to, by pokazać innym graczom z ligi, że jak obie strony są wobec siebie uczciwe i profesjonalne to w Heat czeka ich spokojna przystań i szacunek. A sam Haslem może i wyciągnąłby na FA więcej kasy, ale nie zdziwię się jak zaraz dostanie robotę w Heat i kolejne lata w organizacji, którą szanuje, na swojej ciepłej Florydzie, za godziwe pieniądze i nic nie musi zmieniać. Tylko jedyna zmiana, że na treningu to zamiast rzucać do kosza to będzie podawał graczom i im tłumaczył jakieś detale. Fajna emeryturka, co nie?




#608130 Oklahoma City Thunder 2018/19 czyli vanitas vanitatum et omnia vanitas

Napisane przez Zdzich w 21 lipiec 2018 - 15:17

przyznaj

 

Wymień

 

Coś Ci się kolego chyba pokiełbasiło. Nie jestem Twoim pieskiem, bym reagował na Twój tryb rozkazujący. Wystarczyło dopisać "proszę" i dostałbyś odpowiedzieć, a tak to wyszedłeś na bufona i chama.




#608079 Oklahoma City Thunder 2018/19 czyli vanitas vanitatum et omnia vanitas

Napisane przez Zdzich w 21 lipiec 2018 - 09:22

Brick nie jest złym obrońcą. Musi mu się tylko chcieć.

 

Czyli de facto jest, bo z listy priorytetów to będzie tak:
- triple double

- hero ball

- modna kreacja

- dosranie Durantowi

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

- wygranie pierścienia

.

.

.

.

.

.

- jakaś tam obrona

 

Te odstępy celowo, by pokazać dysproporcję od najważniejszego do najmniej ważnego.




#608078 Lojalność w NBA

Napisane przez Zdzich w 21 lipiec 2018 - 09:16

Ciezko wyobrazic sytuacje w ktorej gosc sie dowiaduje, ze go chcieli wymienic i potem ma jak gdyby nigdy nic z usmiechem na twarzy zapiedalac na treningu?

 

Nie ciężko. To ich praca. Zarabiają krocie, ale jednym z minusów jest to, że mogą zostać wysłani daleko od obecnej lokacji. Wiedzą na co się piszą. Poza tym gracze lubią gadać o profesjonalizmie, więc niech za tym idą i czyny - bądź profesjonalistą i rób swoje. No i to też kwestia ambicji - jak gość, który ledwo łapie się w rotację i już może szykować się z desantem do Polski czy na Ukrainę to ma się obrażać, że klub wątpi w jego przydatność i rozważa odstrzelenie go? Czy powinien zasuwać jak nigdy dotąd? Zachować się jak należy się da - wszystko jest kwestią nastawienia. Niektórzy rozpaczają jak Noel czy Odom, a niektórzy zaciskają zęby i robią swoje jak Pau Gasol.