Trochę pamiętam, zwłaszcza że to było na świeżo po odejściu z Interu i z perspektywy fana tej drużyny byłem ciekawy jak powinienem oceniać ten trasfer.
Generalnie poza tym meczem na Old Trafford, gdzie strzelił hat-tricka, w tym dwie naprawdę ładne bramki, to z jednej strony było jasne jak słońce, że to nie ten zawodnik co w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, a z drugiej z miejsca był ewidentnie lepszy od Raula. Gole to w jego przypadku też nie wszystko*, bo jak na gościa z brzuszkiem miał zaskakująco dobre przyśpieszenie i drybling, a przy tym od początku dobrze odnajdywał się w grze kombinacyjnej z Zidanem, Figo i Carlosem.
Wiadomo, że miał troszkę pomniejszych kontuzji przez dźwiganie bębna, w związku z czym czasami opuszczał mecze lub grał skrócone minuty, ale ogólnie to był spoko napastnik - na pewno lepszy od wielu wybranych w tej zabawie. Potem z każdym rokiem było gorzej. Tak przynajmniej ja to pamiętam.
* w sumie to Ronaldo z czasów swojego prime'u był tego dobrym przykładem, wszak jego występ w finale Pucharu UEFA do dzisiaj jest jednym z najczęściej przywoływanych historycznie wybitnych występów jednego piłkarza i nikomu nie przeszkadza w takiej ocenie to, że on tam strzelił tylko jedną bramkę (no ale to już inna historia, bo to fizycznie był zupełnie inny zawodnik)