Dzisiaj skończyłem Bloodborne i to jest arcydzieło, ale żadna gra nie wymagała ode mnie takiej ilości samozaparcia. Robiłem podejście jakiś rok temu i przez 4h nie mogłem dojść do pierwszego bossa, kompletnie odbijałem się od pierwszej lokacji. Jakiś czas póżniej postanowiłem kupić wersję z dlc w pudełku z nadzieją, że to mnie zmotywuje do podjęcia kolejnej próby i udało się. Żadna gra nie wywołała u mnie takiej satysfakcji z samego faktu przełamania się i odkrywania. Bossy były średnie/łatwe, ale odkrywanie nieznanych lokacji za każdym razem powodowało stres. Pokonałem wszystkich bossów, mało brakuje do platyny, ale moja głowa musi odpocząć.
Polecam każdemu, nawet tym którzy soulsów do tej pory nie polubili. Pod względem budowy świata, lore, historii tam zawartej to jest majstersztyk. Szkoda by było tego nie poznać na własnej skórze.
PS. Oglądanie a granie w takie gry to kompletnie dwie inne rzeczy.